Witamy w serwisie Miejskiej Biblioteki Publicznej W Miasteczku Śląskim!

MBP Miasteczko Śląskie
Strona główna Godziny otwarcia O nas Wydarzenia/imprezy Projekty Fotogaleria Programy

Baju baj o kasztanach…

Opublikowano: 5 listopada 2018

Poniżej publikujemy dwie bajki o tematyce kasztanowej. Bajki są owocem przeprowadzonego przez MBP konkursu na ich napisanie, a ich autorkami są kobiety. Pierwsza zamieszczona bajka jest autorstwa, pochodzącej z Warszawy Pani Grażyny Nowak-Balcer, jak się okazuje pisarki bajek dla dzieci. Druga zaś naszej rodowitej mieszkanki Miasteczka Śląskiego, Pani Marty Plekaniec. Obydwu Paniom jeszcze raz gratulujemy literackiego polotu, a naszych Czytelników zapraszamy do zapoznania się z treścią obydwu bajek!

Praca na konkurs: „Kasztanowe opowieści pełne leśnych treści”,
Tytuł pracy: „Prawdziwy dom”
Autor: Grażyna Nowak-Balcer

PRAWDZIWY DOM

W przedszkolu zamieszkały ludziki. Zapytacie, skąd się tam wzięły? Zrobiły je przedszkolaki z kasztanów i żołędzi, które znalazły podczas spaceru po parku. Ludziki miały kubraczki z kasztanów, a włosy z suchych traw i babiego lata. Ludziki dziewczynki – miały spódniczki z liści i korali z jarzębin, a ludziki chłopcy – kapelusze z żołędzi i spodenki z liści. Dzieci w przedszkolu od razu bardzo je polubiły; bawiły się z nimi w chowanego, berka, ale najbardziej lubiły bawić się z ludzikami w teatr. Mimo tremy, każdy z ludzików starał się wypaść jak najlepiej. Doceniały to dzieci, które po występie nagradzały ludziki gromkimi brawami.
– To było wspaniałe przedstawienie – zachwycał się Bartek, który marzył o tym, że kiedyś sam zostanie aktorem albo operatorem koparki. Wyjaśnił, że taki kierowca koparki to ma bardzo ciekawą pracę. Może wykopać coś niezwykłego i nigdy nie wie, co to będzie, czy odkryje ruiny zapomnianego miasta, może znajdzie skarb!
Pomysł Bartka najbardziej spodobał się Kasi. Ona marzyła o tym, by zostać strażakiem albo pilotem odrzutowca.
– Zostanę pilotem, a w wolnych chwilach będę gasić pożary – zdecydowała po chwili Kasia. Pani przedszkolanka uśmiechnęła się i powiedziała, że mają bardzo ciekawe marzenia. Dodała, że od dziecka marzyła by zostać przedszkolanką. I jej marzenie się spełniło.
– Wasze również się spełnią! – dodała po chwili.
– A nasze? – zapytał jeden z ludzików.
Zrobił to tak cicho, że Zosia, dziewczynka z rudym kucykiem, która rozumiała ludzikową mowę, ledwo usłyszała to pytanie.
Tymczasem ludziki same zaczęły się zastanawiać, kim zostaną, jak dorosną. Niestety, nic mądrego nie przychodziło im do głowy. Niektóre z nich wierzyły, że będą szczęśliwe, choć dokładnie nie wiedziały, co to właściwie znaczy. Inne były bardzo smutne.
– Pewnie zostaniemy tu na zawsze – powiedział najmniejszy z nich.
– W przedszkolu jest bardzo przyjemnie, ale czy to na pewno jest to dobre miejsce dla ludzików kasztanów! – wtrącił inny z nich.
– Bardzo dobre! – odpowiedział ludzik średniej wielkości. – Jesteśmy tu kochane
i podziwiane – dodał. I wtedy usłyszeli płacz najstarszego z nich. Dobiegał z kąta sali.
– Wybaczcie mi proszę. Po prostu tęsknię za parkiem, za drzewem pod którym kiedyś mieszkaliśmy, za szumem wiatru, za wilgotnym deszczem, za widokiem gwiazd i księżyca na bezchmurnym niebie, za ciepłem wiosennego słońca – wyjaśnił.
– Chcesz, zaśpiewamy ci piosenkę? – przedszkolaki próbowały go pocieszyć. Ale ludzika to nie ucieszyło.
– Wiem! Namalujemy wam domek? – zaproponował ktoś inny. Ludzik uśmiechnął się, kiedy usłyszał magiczne słowo „dom”, ale po chwili znów jego buzia przypominała odwrócony rogalik.
– Chcę do domu! – zawołała po chwili i się rozpłakał. Inne ludziki popatrzyły na siebie i zaczęły mówić jeden po drugim:
– Ja też.
– I ja…
– My też..
– Przecież tu jest wasz dom! – odpowiedziała dziewczynka, która rozumiała ludzikową mowę. Kasztanowy ludzik, ten bardzo smutny, wzruszył ramionami. Przedszkolaki zastanawiały się, co zrobić?!
– Odnieśmy je tam, skąd je przynieśliśmy. Tam jest ich dom – przerwała im Ala. Cioci bardzo spodobał się ten pomysł. Ludzikom też.
– Jeszcze dziś odniesiemy je do parku – powiedziała.
Dzieci słysząc te słowa zrobiły smutne minki.
– Nie smućcie się! – pocieszała dzieci ciocia. – Będziemy je odwiedzać podczas każdego spaceru. Będziemy patrzeć jak rosną.
– W przedszkolu nigdy nie będą naprawdę szczęśliwe – dodała Ala. Inne dzieci słuchały tego, co mówi w skupieniu. Po chwili wszystkie zgodnie zdecydowały:
– Odnieśmy je do parku, do ich prawdziwego domu!
Kasztanowe ludziki zaczęły skakać z radości. Wiatr im powiedział, że kiedyś wyrosną
z nich ogromne dęby i kasztanowce.

– KONIEC –

 

 

Marta Plekaniec

Jak Mały Kasztanek znalazł sobie dom
W miasteczkowskim lesie, kiedy wzeszło słońce,
Spadł z wielkiego drzewa Kasztanek błyszczący.
Spojrzał dookoła; bardzo był zdziwiony,
Bo nigdy nie widział świata od tej strony.

Zawsze mieszkał sobie wysoko nad ściółką,
Bujał się na wietrze, robił żarty chmurkom…
Aż tu w jednej chwili znalazł się na ziemi,
Pośród bujnej trawy, szyszek i kamieni.

– Co ja teraz pocznę? – pomyślał Kasztanek.
– Muszę wejść na górę nim się skończy ranek!
Wziął rozpęd z daleka, ile sił miał w nogach;
Chciał się wspiąć po drzewie, lecz w dół poszybował…

Więc ze łzami w oczach usiadł w cieniu drzewa
I nagle usłyszał trel płynący z nieba:
– Hej! Mały Kasztanku! Nie płacz nigdy więcej!
Zobacz jak tu pięknie! Rozchmurz się! Czym prędzej!

I wtedy Kasztanek otarł z oczu łzy,
Rozejrzał się znowu, pomyślał, że śni.
Jaki las cudowny! Liście kolorowe:
Czerwone, żółciutkie, a nawet różowe!

Malutkie podgrzybki pod drzewem schowane
I piękne choinki, jakby malowane!
Jednak tutaj również fajne jest mieszkanie
I tak samo ptaszki ćwierkają nad ranem!
Lecz krótko się cieszył nasz mały Kasztanek,
Nie przewidział tego, co się zaraz stanie.
Wnet usłyszał warkot- okropny i głośny
I ten straszny zapach- wstrętny, bezlitosny.

I niebo ściemniało, czernią się pokryło,
Nie wiedział Kasztanek, co się wydarzyło…
Lecz inne Kasztanki z góry to widziały:
Małego Kasztanka śmieci zasypały!

Opony i farby, puszki, reklamówki
Wyrzucił do lasu kierowca ciężarówki!
– Jak mu teraz pomóc? – myślały Kasztany.
– On jest wystraszony, biedny, skołowany…

Aż nagle w oddali sto radosnych głosów
Słychać zza choinek i liliowych wrzosów.
Toż to przedszkolaki! Z przedszkola z Miasteczka!
Przyszły tu na spacer, pogoda jest słoneczna!

– Halo! Przedszkolaki! – wołały Kasztany.
– Nasz mały kolega jest tu zasypany!
Wtem malutki Paweł zauważył śmieci,
Zawołał swoje panie, pozostałe dzieci…

…I wszyscy się wzięli za wielkie sprzątanie:
Kinga, Wojtek, Marek, sprzątał nawet Franek!
Dwieście małych rączek z pomocą dorosłych
Wysprzątały lasek, by znów był radosny.

Przyjechał leśniczy, zabrał wszystkie śmieci,
Chwalił przedszkolaków, że to dobre dzieci.
Nawet nie wiedzieli, że pod odpadami
Był mały Kasztanek w strachu rozedrgany.

Wdzięczny bardzo malec za uratowanie,
Skakał aż ze szczęścia, dumny niesłychanie,
Że dzieci z przedszkola bezinteresownie
Sprawiły, że lasek wyglądał znów cudownie!

Morał z tej bajki, nie tylko dla dzieci:
Idziesz dziś do lasu? Nie zostawiaj śmieci!
Bo możesz zaszkodzić jego domownikom:
Zającom i sarnom, żuczkom i dżdżownicom.

Dbajmy wszyscy o to, co natura dała,
Tak by kula ziemska nam nie zmizerniała!

…A mały Kasztanek po tym wydarzeniu, Z radością zamieszkał w kasztanowca cieniu.